Blog

Lokalizacja nie taka straszna!

Czas czytania: 3 min.

Internet otworzył dla swoich użytkowników naprawdę wiele nowych możliwości. Sklepy stały się online, gazety i ogólny dostęp do informacji jest online, nawet formalności urzędowe oraz płatności można obecnie załatwić przez specjalne witryny. Na pierwszy rzut oka niemal każdemu konsumentowi wydaje się, że większość usług i udogodnień jakie oferuje nam Internet jest w pełni za darmo. Niewielu jednak ma tą świadomość, że za dostęp do serwisu czy najróżniejszych opcji płacimy… informacją o sobie. W pierwszej chwili taki scenariusz rysuje się głównie w czarnych barwach, jednak kto z nas nie ma Facebooka, Instagrama, Snapchata lub chociaż konta Google? Na jak wiele możemy sobie pozwolić buszując po sieci, aby jednocześnie nie podać korporacjom naszych wrażliwych danych na tacy?  

Jak znaleźć złoty środek?  

Jednym z punktów spornych w dyskusjach na temat polityki prywatności niemal zawsze jest wątek lokalizacji. O dostęp do bieżącego miejsca pobytu ubiegają się praktycznie wszystkie obecne na rynku aplikacje – do zamawiania jedzenia, transportu, programy sportowe liczące kroki i przebytą trasę, mapy google, a nawet serwisy randkowe! Jest to jednak niezbędne w sytuacji, gdy główną rolą aplikacji jest dostosowanie oferowanych usług pod bieżące miejsce zamieszkania lub dostępność danego produktu czy świadczeń w okolicy. Co ciekawe w systemie widniejemy jako losowo wygenerowany numer (Advertisement AD – odnośnik), trudno więc nie ulec pokusie zapłacenia tak niskich cen za wachlarz możliwości jaki oferują nam aplikacje mobilne (cały czas pozostając anonimowymi!) Sytuacja jest całkowicie fair dla obu stron w momencie, gdy aplikacja informuje użytkownika o konieczności dostępu do GPS, a korzystający w pełni świadomie się na to zgadza. Jednak nie od dziś wiadomo, że nie wszystkie serwisy grają w otwarte karty, a za konsekwencje czyjejś nieuwagi dostaje po głowie całe grono innowatorów.  

Na pewno nieraz spotkaliśmy się z podejrzaną sytuacją, gdy pozornie nie wymagające zbyt wielu danych do działania gry, odtwarzacze muzyki czy edytory graficzne żądały dostępu do wiadomości, połączeń, mikrofonu, aparatu, plików wewnętrznych, galerii zdjęć i wielu innych nieoczywistych praw dostępu. Niekiedy aplikacja w ogóle nie poinformuje użytkownika o pobieraniu jego danych z podpiętych urządzeń, a jedynie zawrze ogólną adnotację w trudnodostępnym, przepastnym regulaminie. Często dochodzi do sytuacji, że duże koncerny łączą się (Facebook + Instagram, Google + Youtube) i naturalną koleją rzeczy wymieniają się informacjami o właścicielu konta. Najgorszym jednak typem metody do pozyskiwania informacji jest przysłowiowe “poprosimy o wszystko”. Sprawa jest wtedy zerojedynkowa – albo udostępnimy danej aplikacji dostęp do każdej z funkcji, albo nie mamy możliwości pobrania (a tym bardziej przetestowania) jej możliwości. Jak na tle tego wszystkiego wygląda to w Vizum? 

Aplikacja Vizum dostarcza Ci komunikaty w kontekście miejsca. Dzięki temu ograniczamy szum informacyjny, zauważalny na niemal każdym portalu społecznościowym, a Ty otrzymujesz informacje tylko tam gdzie ich potrzebujesz. W przeciwieństwie do innych stawiamy na miejsca, a nie marki. Jednak, aby to wszystko sprawnie działało potrzebujemy Twojej zgody na dostęp do lokalizacji smartfona. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli zależy Ci tylko na odbieraniu komunikatów – nie potrzebujemy niczego więcej! Koniecznie przetestuj naszą apkę. 

Podziel się z innymi:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial