Blog

Polityka prywatności w aplikacjach mobilnych

Czas czytania: 3 min.

 

Spacerując po ulicach miasta na pewno zdarza Ci się natknąć na kolorowe plakaty wywieszone na słupach czy ścianach budynków albo wziąć ogłoszenie od okolicznego kolportera. Zapewne zauważyłeś, że odbierając ulotkę czy kupon promocyjny roznosiciel nie ma w zwyczaju wypytywać Cię o imię i nazwisko, rodzinę, przyjaciół, zainteresowania czy dalszy cel podróży… Czytając publiczne biuletyny lub zbierając broszury informacyjne bez względu na okoliczności również pozostajemy anonimowi. Dlaczego więc w Internecie granice pomiędzy tym co publiczne a niepubliczne tak łatwo się zacierają? Czy jest jakiś sposób, aby odbierać komunikaty o najróżniejszych nowościach z miasta w naszym smartfonie, bez narażania się na udostępnianie naszych danych osobowych.

Obecnie naprawdę trudno jest poruszać się w cyberprzestrzeni bez wykładania swojej tożsamości na tacy. Reklamy są personalizowane pod nasze wyniki wyszukiwania, a dane lokalizacyjne bez oporów sprzedawane są podmiotom prywatnym do celów marketingowych.  Prekursorem tego typu działań jest wszystkim znany portal społecznościowy Facebook – platforma z niezmiernie rozległym regulaminem (podchodzącym do transferu danych bardzo ogólnikowo), który trzeba automatycznie zaakceptować, by móc stworzyć konto i swobodnie poruszać się po witrynie. Powstały profil na Facebooku sygnowany jest naszym prawdziwym imieniem i nazwiskiem.  W następstwie portal ma za zadanie zebrać jak największą ilość informacji, które umożliwią dokładne wskazanie z jaką osobą ma się do czynienia, pod jakimi danymi funkcjonuje w przestrzeni publicznej oraz jakie są potrzeby i oczekiwania tej osoby. Przykładami nieracjonalnego zarządzania informacjami poufnymi oraz nadużycia zaufania przez Facebooka są liczne wycieki danych osobowych oraz wydobywanie zdjęcia dowodu tożsamości w sytuacjach podejrzenia użytkownika o prowadzenie fake konta. Dodatkowo dane z logowania na Facebooka używane są także w innych podpiętych pod portal aplikacjach czy usługach np. Instagram, Whatsapp. Przekierowanie te sprawia, że korzystając aktywnie z serwisów współpracujących z Facebookiem, pozyskiwane są nowe informacje z których portal czerpie zyski. Przechwytywane są wiadomości ze skrzynki mailowej, wpisywane frazy, tożsamość osób z którymi na co dzień obcujemy (lub które obserwujemy), strony na które wchodzimy, aktywności które obserwujemy i wiele, wiele innych… Dlaczego tak właściwie nasze personalia wyceniane są przez korporacje na wagę złota? 

Zdecydowana większość portali i aplikacji korzysta z Advertisement ID (identyfikatora wyświetlania reklam). Rozwiązanie te służy reklamodawcom do pozyskiwania i analizowania informacji o połączonych użytkownikach, a następnie przekuwa zdobytą wiedzę w zabiegi reklamowe. System Advertisement ID wyłapuje nasze zachowanie na różnych urządzeniach (telefon, laptop, tablet) i generuje na każdym oryginalny numer. Mechanizm ten w połączeniu z informacjami o kontach osobistych (np. Facebook, Google) na jakie logujemy się na tych urządzeniach umożliwia śledzenie naszej aktywności w Internecie oraz gromadzenie historii naszej lokalizacji. Mimo że oficjalnie funkcjonujemy w strukturze jako kod złożony z losowo wygenerowanych liczb, portal społecznościowy zbierając AD ID z kilku różnych urządzeń podpiętych pod jedno konto osobiste, pozwala algorytmom ustalić fakt, że ze wszystkich tych narzędzi korzysta ta sama osoba. Oczywiście niuanse na temat tych mechanizmów są opisane w politykach prywatności, lecz mało kto to je w pełni rozumie i głęboko analizuje (AD ID jest nieodłącznym elementem systemów Android, iOS i Windows 10). Wszystko można samodzielnie kontrolować poprzez restartowanie numeru lub jego zablokowanie, ale niewielu użytkowników jest tego świadomych i potrafi to zrobić.  Jak więc w tym całym chaosie działa Vizum 

Wróćmy do wcześniej wspomnianych plakatów… Podobnie jak przy czytaniu ogłoszenia na ulicy, Vizum nie wymaga żadnych danych kontaktowych ani osobowych, abyś mógł swobodnie odbierać wiadomości. W przeciwieństwie do Facebooka czy Twittera w Vizum nie musisz tworzyć swojego profilu, by cieszyć się codzienną dawką newsów z Twojego miasta. Nie jest tajemnicą, że aplikacja potrzebuje dostępu do bieżącej lokalizacji, jednak jest to niezbędne do ograniczenia szumu informacyjnego i dostosowania komunikatów tylko pod miejsca odwiedzane przez Ciebie. Mało tego, masz możliwość dalszej personalizacji treści pod siebie na różne sposoby. Możesz blokować nieinteresujących Ciebie nadawców (w momencie zablokowania przestajesz w praktyce istnieć dla takiej organizacji). Możesz również stworzyć listę Twoich miejsc (np. dom, praca, uczelnia), dla których wiadomości otrzymasz zawsze, niezależnie gdzie się akurat znajdujesz. 

Co więcej dzięki naszemu podejściu i pełnej zgodności z RODO, stanowimy swego rodzaju parasol ochronny dla Twojej prywatności. My jako Vizum nie pobieramy danych osobowych i ich nie przechowujemy. Nie przekazujemy nadawcom żadnych namiarów na Twoją lokalizację. Każda organizacja ma z góry określony obszar, w którym nadaje i tylko w tej przestrzeni może wysyłać wiadomości. Podobnie kwestia tyczy się kodów QR – właściciele muzeów nie wiedzą nic o osobach zwiedzających i odczytujących kody z eksponatów. Korzystając z aplikacji mobilnej Vizum od początku do końca pozostajesz anonimowy i możesz w pełni cieszyć się nieskrępowanym dostępem do bieżących nowości z ważnych dla Ciebie miejsc. 

Podziel się z innymi:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial